Wszystkie wpisy, których autorem jest JJ

Wielkopostny Dzień Skupienia z Duszpasterstwem „Abraham i Sara”

Krakowskie Duszpasterstwo Niepłodnych Małżeństw oraz Stowarzyszenie Wspierania Małżeństw Niepłodnych „Abraham i Sara” zapraszają na Wielkopostny Dzień Skupienia  „Dlaczego Sara się śmieje?” 
W programie: konferencje ks. Leszka Harasza (duszpasterza Wspólnoty w Duchu Św.), wykład o diecie wspomagającej płodność, a także  historie dwóch rodzin adopcyjnych, każda z dwójką dzieci adopcyjnych: jedna z kilkunastoletnim stażem opowie o trudnościach wieku dojrzewania, druga z 5-letnim stażem przedstawi, jak Pan Bóg prowadził ich w doświadczeniu niepłodności. Poza tym:  adoracja, wspólna modlitwa, Droga Krzyżowa, czas na rozmowy i dzielenie się doświadczeniami.

Termin:    sobota, 9 marca 2019   
Miejsce:   klasztor Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny zNazaretu, ul. Nazaretańska 1, Kraków   
Więcej informacji i zapisy: abrahamisara.pl
Facebook: facebook.com/Stowarzyszenie-Abraham-i-Sara

Bóg nigdy nie zwodzi

„… jeśli dzisiaj czytamy ten piękny fragment Listu do Hebrajczyków, który mówi nam o ofierze duchowej, o posłuszeństwie Bogu i Jego Słowu, o posłuszeństwie przełożonym, czyli kościołowi to otrzymujemy to słowo w kontekście naszego życiowego adwentu, a więc tego przedłużającego się czasu oczekiwania. Ale przecież przed chwilą w psalmie wyśpiewaliśmy wspólnie «Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego». Czy wobec tego to Słowo Boga kłamie, skoro jesteśmy tymi, którzy odczuwają konkretny brak, a śpiewają w psalmie «niczego nam nie brakuje»? Czy jest tu rozdźwięk między tym, co Bóg mówi, a tym co czyni? Czy Bóg jest mało wiarygodny, albo mało skuteczny wobec faktu braku, jaki odczuwamy w naszym życiu?”

Zapraszamy do wysłuchania homilii, wygłoszonej w sobotę, 9-go lutego 2019 r. w Sanktuarium Św. o. Stanisława Papczyńskiego na Mszy Świętej dla małżeństw pragnących potomstwa przez ks. Łukasza Mazurka.

Nowe spojrzenie na pożywienie – Tydzień Małżeństwa

Z przyjemnością informujemy, że w tym roku Duszpasterstwo Małżeństw Pragnących Potomstwa weźmie czynny udział w akcji Tydzień Małżeństwa w Warszawie. Jest to cykl wydarzeń mających na celu wspomaganie par małżeńskich w budowaniu trwałej więzi dającej poczucie bezpieczeństwa i szczęścia.

10-go lutego od godziny 16 w ramach Tygodnia Małżeństwa w Warszawie zapraszamy na Mszę Świętą oraz spotkanie pod tytułem Nowe spojrzenie na pożywienie. Naszym gościem będzie pani mgr Małgorzata Cegiełkowska – doradca żywieniowy, psycholog i lekarz medycyny weterynaryjnej, z którą porozmawiamy o diecie wspomagającej płodność.

Na Mszę Świętą i spotkanie zapraszamy jak zawsze do kościoła NMP Matki Miłosierdzia w Warszawie przy ul. Św. Bonifacego 9.

Wydarzenie jest bezpłatne i nie są wymagane wcześniejsze zapisy.

Moja niemoc jest jak trąd

Kochani, po zamieszczeniu kilkanaście dni temu świadectwa (które możecie przeczytać tutaj) będącego owocem naszych ostatnich Dni Skupienia, chcemy Wam zaprezentować kolejne. Tym razem jest to świadectwo z rekolekcji w Ołtarzewie, na których było jedno z naszych małżeństw. Jak się okazuje świadectwo skłania do świadectwa 🙂
Poniżej, za zgodą autorki zamieszczamy jego treść.

W dniach 30.11.-2.12.2018 uczestniczyłam w rekolekcjach ewangelizacyjnych Domowego Kościoła w Ołtarzewie w domu rekolekcyjnym u oo. Pallotynów.

Wydawałoby się, że będą to rekolekcje jak każde inne i nie potrzebuję super-extra nawrócenia, ponieważ jestem, przynajmniej staram się być blisko Boga. Mam problemy jak każdy inny człowiek i stresów co niemiara w pracy ale to chyba już takie normalne. Tym razem było inaczej.

Bardzo bałam się czy zdążymy na kolację integracyjną, ponieważ tego dnia późno wróciłam z pracy, nie byłam spakowana, psa do hotelu trzeba było jeszcze zawieść i byłam przekonana, że kolacji już nie dostaniemy. W związku z tym kupiłam po drodze coś nie coś na kolację. Okazało się to zbyteczne, ponieważ Pan Jezus zadbał o to byśmy zdążyli, byśmy dostali kolację, byśmy mieli ciepły pokoik, nawet była pościel w ulubionym kolorze tzn. niebieskim. Jednak to nie jest takie ważne, to co zaczęło się dziać od rozpoczęcia I konferencji to jakieś cuda. Najpierw czułam odrzucenie, ponieważ wszystkie pary miały jedno dziecko lub więcej albo przynajmniej już spodziewali się go w niedługim czasie a ja nie. Pomyślałam sobie, po co mnie ściągnąłeś tu Panie Jezu, żeby mnie upokorzyć, że nie mamy dzieci, że staramy się i ciągle bez pozytywnego skutku? Mój mąż pocieszał mnie, mówiąc „Zobaczysz będziemy mieli dzieci, ja w to wierzę” a na mnie to działało jak płachta na byka. Myślę sobie, chyba sam nie wierzy w to co mówi. W pierwszym momencie byłam zła na Pana Jezusa. W przerwie powiedziałam, że to dziecko ma się już teraz na te święta pojawić, jeśli Jezus mnie kocha, bo ja mam dość czekania. Ileż można. Nie minęła godzina nim przyszło pocieszenie. Już pierwsze emocje wywołała pieśń „bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać ale miłość moja, nigdy nie odstąpi od ciebie”. Poczułam taki dreszczyk emocji, że ktoś mnie kocha pomimo tego wszystkiego co ja sobie myślę, pomimo tego co czuję. Potem uderzyły mnie następujące fragmenty, które ks na konferencji podał.

„Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też podtrzymywałem dla ciebie łaskawość” (Jer 31,3)

„Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49,15b)

„Pan  twój Bóg jest pośród ciebie. Mocarz, który zbawia, uniesie się weselem nad tobą, odnowi cię swoją miłością. Wzniesie okrzyk radości” (So 3,17)

Już widziałam ten moment kiedy będę w ciąży i spełnią się te słowa Pana. Ale te słowa przecież każdy słyszał i mógł tak samo odebrać jak ja. Na potwierdzenie, że Jemu zależy na mnie najbardziej i chce, żebym to poczuła skierował następujące słowa. Każdy losował z koszyczka papierowe serduszka z cytatem z Pisma Św. Każdy miał inne słowa. Ja wylosowałam takie: „Ponieważ drogi jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i Ja cię miłuję, przeto daję ludzi za ciebie i narody za życie twoje. Nie lękaj się, bo jestem z tobą.” (Iz 43, 4-5a) Poczułam jak trafienie piorunem, jak dotknięcie przez Pana Boga.

Innymi mocnymi cytatami, które wyciskały łzy z moich oczu były: „nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą.” (Iz 54, 10)

Miałam dużo pracy i problemów w pracy i na początku ciągle o tym jeszcze myślałam i wtedy Jezus powiedział w konferencji te słowa:

” Nie martwcie się o swoje życie, o to co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym macie się przyodziać.(…) Przypatrzcie się ptakom podniebnym nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi.Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? (…) Przecież wasz Ojciec niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.” (Mt 6, 26-28)

Miałam wrażenie jakby przez całą tą konferencję Jezus odpowiadał na moje myśli i uczucia.

„Nie będą więcej mówić o tobie porzucona, o krainie twej nie powiedzą spustoszona. Raczej cię nazwą Moje w niej upodobanie.” (Iz 62,4)

Następnego dnia na porannej adoracji Pan Jezus przemówił do mnie i mojej trudnej sytuacji słowami z historii Hioba. Uświadomiłam sobie, że moja niemoc posiadania dziecka jest jak trąd, że unikamy sytuacji gdzie są dzieci, że nie chodzimy po znajomych, którzy mają dzieci. Najpierw Bóg zabrał mi kilka lat temu rodziców a potem pozwolił doświadczyć bezpłodności. Czułam, że również moja cierpliwość przechodzi poważny kryzys i tak jak Hiob chyba wolałabym się już nie narodzić, aby nie musieć doświadczać tej niemocy. Odkryłam w tej historii Hiobowej również, że Jezus oczekuje ode mnie postawy skruszonej. Choć od pewnego czasu i tak coraz częściej powtarzam i modlę się słowami św. o. Dolindo  Jezu, Ty się tym zajmij. Jednak mam wrażenie, że to nie wszystko, że Bóg jeszcze czegoś więcej oczekuje niż tylko słów, pewnego stanu ducha. Kolejnym mocnym doświadczeniem obecności Boga na tych rekolekcjach było przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela oraz spowiedź. Powierzenie Mu całego życia i zrzucenie z siebie grzechów, wyspowiadania się bardzo szczegółowo ze wszystkiego co na duszy leżało i ciążyło, przyczyniło się do odzyskania takiej radości dziecięcej, zyskanie ufności. Na koniec dnia i zwieńczeniem tych rekolekcji była modlitwa wstawiennicza, która tylko umocniła i utwierdziła, że Bóg kocha mnie i wie co robi, te wszystkie wydarzenia nie są przypadkiem. On ma swój plan i chce coś przez to osiągnąć oprócz obdarowania mnie szczęściem, oczekuje i chce coś więcej dać ale wpierw musi przygotować.

Na modlitwie wstawienniczej Duch Św. wskazał modlącym się ten fragment: „Nie lękaj się, bo cię wykupiłem wezwałem Cię po imieniu; tyś mój” (Iz 43, 1)

Chwała Panu za to.

U.

Czy jesteście otwarci na życie?

Co miesiąc zamieszczamy na naszej stronie homilie wygłoszone dla nas na Mszy Świętej. W tym miesiącu zamiast nagrania mamy dla Was tekst zredagowany na podstawie homilii wygłoszonej na Mszy dla Małżeństw Pragnących Potomstwa przez ks. Piotra Kabulskiego. Zachęcamy.

„Złóż, Jeruzalem, szatę smutku i utrapienia swego, a przywdziej wspaniałe szaty chwały, dane ci na zawsze przez Pana.” (Ba 5,1) To początek pierwszego czytania z niedzieli 9-go grudnia, a w kontekście naszego zmagania się z pytaniem czy będziemy mieć dzieci, czy nie, zdanie to pokazuje, że Pan Bóg daje nam dziś pewną obietnicę. Ale uwaga: pomiędzy nią, a jej realizacją może przyjść demon, który będzie chciał wszystko zniszczyć.

Dobrym przykładem jest tu historia Abrahama. Gdy otrzymuje on obietnicę upragnionego potomka, początkowo jest zachwycony. Jednakże czas mija, obietnica się nie wypełnia więc Abraham kombinuje po swojemu – ma syna z niewolnicy. I tu już wkrada się demon, a przecież nie o to chodzi Panu Bogu w naszym życiu. A o co chodzi?

Na początek warto przypomnieć sobie co jest istotą małżeństwa, jego sednem, co jest związane z chwilą jego zawarcia… Z pewnością istotą małżeństwa nie jest potomstwo. Jest nią sam sakrament, ten którego małżonkowie udzielają sobie wzajemnie oraz to czy ten sakrament pielęgnują. Jak to czynić? Przede wszystkim módlcie się razem i prosicie siebie nawzajem o wybaczenie. Być może ten czas oczekiwania przez Was na potomstwo jest czasem zradzania miłości między Wami; czasem potrzebnym, bo ta miłość MUSI być między Wami. Ona jest pierwszą rzeczą jakiej Bóg od Was wymaga. Jeżeli będzie w Was prawdziwe zakochanie, to będzie również odpowiedź Pana Boga na Wasze życie.

Mężu, kiedy ostatni raz kupiłeś swojej żonie biżuterię bez okazji? Możesz powiedzieć „moja żona nie nosi biżuterii”, ale przecież biżuteria nie jest do noszenia. Jest od tego by leżała w szufladzie. To taka inwestycja. Kto więc ma kupować, sąsiad? Żono, kiedy Ty swojemu mężowi kupiłaś jakąś rzecz bez okazji? Tylko dlatego, że jest wtorek albo środa. Tu oczywiście nie chodzi o kupowanie czegokolwiek, ale o zakochanie, o te drobne gesty, świadczące o Waszej miłości. Tak więc módlcie się mężowie: „obym mógł być zawsze zakochany w mojej żonie” i żony: „obym mogła być zawsze zakochana w moim mężu”, i razem: „Boże, obyśmy byli naprawdę otwarci na wolę Twojego Syna w naszym życiu”.

Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Pamiętajcie jednak tym co jest pomiędzy obietnicą Boga, a jej realizacją, a mianowicie o tym, że chęć zrodzenia dziecka może być także pułapką, w której będziecie ranić siebie nawzajem, albo innych ludzi. Może być przecież i tak, że Bóg odkłada poczęcie dziecka w Waszym życiu na pewien czas po to, żebyście mieli świętość między sobą, a ludzie patrząc na Was by mówili „to są ci, którzy się kochają, mają między sobą jedność”. Bóg zostawia Wam wolność i bardzo delikatnie mówi „jeśli chcesz”. I jeżeli dziecko się urodzi, to dla Boga większą wartością jest to, abyście Wy, jako małżeństwo sakramentalne trafili do nieba, niż jako pokłóceni ludzie żyli obok siebie.

Setki lat temu przeprowadzono pewien eksperyment polegający na tym, że wybrano pewną grupę dzieci, przebierano je, karmiono, zaspokajano tylko ich podstawowe potrzeby fizjologiczne, ale po tym od razu odkładano. I to wszystko. Po pewnym czasie okazało się, że eksperyment trzeba było przerwać, bo… dzieci umierały. Umierały gdyż dziecku jest potrzebna bliskość, przytulanie, słowo. Nam wszystkim jest potrzebne Słowo. Jest potrzebne by to dziecko Boże w nas się rozwijało. Być może w jakimś wymiarze jesteście zranieni, w czymś pogubieni, oszukani przez demona i musicie przeżyć ten czas uzdrowienia i przytulenia przez Pana Boga.

Jest w chrześcijaństwie taka ikona, na której Maryja przytula Pana Jezusa do policzka. Po rosyjsku to się nazywa Умиление (czyt. umiljenie), czyli „ukochanie, ucałowanie”. Może i Ty musisz poczuć się tak ukochany w ręku Pana Boga, w którym też musisz się zakochać. Po to, żebyś wiedział, że jest Wszechmogący, że jest ponad wszystkimi Twoimi słabościami, ale też ponad Twoimi bogactwami i całą Twoją mocą.

Jest jeszcze jeden eksperyment, o którym warto wspomnieć w tym momencie. Został on przeprowadzony na ssakach wychowywanych w ogrodach zoologicznych. Gdy okazywało się, że zdrowe pary nie mogą mieć potomstwa i zwierzęta zaczęły wymierać postanowiono wywozić je w te miejsca skąd pochodzą, na ogrodzony kilkuhektarowy teren. Po roku okazało się, że pary te wracały do zoo z młodymi. To ich zamknięcie, ich niewola była przyczyną braku potomstwa.

Jak to się ma do nas i naszej sytuacji? Musimy sobie uświadomić, że człowiek w niewoli także nie może urodzić. Może warto zadać sobie pytanie „w jakiej niewoli Ty teraz jesteś?”, „z jakiej niewoli Jezus Chrystus musi Ciebie wyzwolić?”, „z jakiej niewoli musisz usłyszeć Jego słowa, że nie pamięta Twoich grzechów? Idź i nie grzesz więcej”. Może ten czas oczekiwania jest czasem bardzo specyficznych i tylko dla Ciebie przeznaczonych rekolekcji? I być może jest on po to, abyś później, kiedyś mógł być genialnym ojcem, fantastyczną matką.

To nie Bóg się pomylił. On ma dla Ciebie wspaniały plan, ale czas jego realizacji należy do Niego. W końcu także i do Nas Słowo mówi „nie wasza to rzecz znać czasy i chwile” (Dz 1,7). Być może ta sytuacja zmagania z Twoją płodnością jest też po to, abyś był wojownikiem Pana Boga, abyś była tą, która będzie mówiła, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, aby Bóg mógł spytać Cię jaka jest Twoja wiara i gdzie jest Twoje serce?

W rodzinach jest tak, że mężczyzna jest zawsze obrazem miłości Pana Boga, a dziecko mniej więcej do dwunastego roku życia jest zakochane w swoim ojcu. Natomiast później, gdy zaczyna ono dojrzewać, to zaczyna się przeciwko ojcu buntować. Mówi nagle „nie jest taki genialny ten mój ojciec”. Zaczyna trochę pyskować, trochę się stawiać… Czy nie jest to trochę obraz naszej relacji z Bogiem? Może jesteś właśnie na etapie pyskowania, mówienia Mu „przepraszam bardzo, pomyliłeś się w mojej historii życia”. Spytaj siebie czy rzeczywiście modlisz się o wiarę, o to, co Pan Bóg przewidział dla Ciebie i czego Ty tak konkretnie chcesz od Pana Boga? Obyś nie chciał tylko dziecka dla siebie jako mężczyzna, czy kobieta bez jedności ze swoją żoną, mężem.

Zastanówcie się też czy faktycznie jesteście otwarci na życie, czy raczej Wasz plan jest taki, że chcecie mieć jedno dziecko. A co, jeśli Bóg da Wam bliźniaki, trojaczki, albo i więcej…? Czy zgadzacie się na taki plan Boży? Tak więc jeśli Bóg dziś Ciebie spyta: modlisz się o dziecko, czy może o bliźniaki, to cóż? Panie Boże – oby były bliźniaki!…

Można by mnożyć przykłady za wstawiennictwem ojca Stanisława, ale najbardziej niesamowite wydaje się to, że jest on patronem, który daje życie. Życie w sensie dziecka, ale też życie w wymiarze Waszej rodziny, małżeństwa. Módlcie się więc o życie między wami, o to życie dla was – w postaci dzieci oraz o to byście umieli odpowiedzieć na pytanie Pana Boga „czy jesteście na życie otwarci”.

Módlcie się zatem do Boga Ojca, za wstawiennictwem naszej Matki Maryi oraz św. o. Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego:
Bądź błogosławiony Boże za to, że jestem mężczyzną, za to, że dałeś mi cudowną żonę. Bądź błogosławiony Panie Boże za mojego męża, za tego, którego mam obok siebie, za to, że naprawdę jesteś wierny powołaniu mojego życia. Jeżeli jest Twoją wolą, jeśli chcesz, to proszę Cię dzisiaj o to, żebyś mi dał potomka – córkę, syna, może bliźniaki. Proszę Cię żebyś mnie pocieszał w sytuacji, w której demon, a czasem i wielu moich bliskich i znajomych oszukuje mnie tylko dlatego, że nie mam dziecka. Bądź błogosławiony Boże za to wszystko co robisz, bo tylko Ty jesteś Dobry i Święty.

Amen.

Niech mi się stanie według słowa Twego

Od września tego roku w Sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego w Górze Kalwarii, w każdą drugą sobotę miesiąca po Mszy Św. o godzinie 17 odbywa się nabożeństwo z modlitwą o uzdrowienie i dar potomstwa.

Tak się pięknie złożyło, że druga sobota grudnia przypadła w tym roku 8-go, czyli w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. Wiedząc, że u Pana Boga nie ma przypadków odczytujemy to jako znak, że Matka Boża czuwa także i nad tym dziełem Marianów i razem ze św. Stanisławem Papczyńskim wstawia się za nami u Swojego Syna.

Zapraszamy do wysłuchania homilii, którą tego dnia na Mszy Św. poprzedzającej nabożeństwo wygłosił ks. Jan Rokosz MIC, kustosz Sanktuarium Św. O. Stanisława Papczyńskiego.

 

Bóg daje odpowiedź – relacja z naszych Dni Skupienia w Borzęcinie Dużym

„Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28)

Dzień skupienia w Centrum Misji Afrykańskich w Borzęcinie Dużym, 24-25.11.2018 r.

Jadąc do Borzęcina, nie miałam konkretnych oczekiwań. Chciałam się wyciszyć, dać sobie i Bogu tak trudny do wygospodarowania w codzienności czas, by się do Niego zbliżyć, powiedzieć Mu, co się dzieje obecnie w moim sercu, usłyszeć Jego głos, poczuć Jego miłość. Nie mogłam doczekać się indywidualnej małżeńskiej adoracji Najświętszego Sakramentu, która już nie raz była organizowana na dniach skupienia i która zawsze wywierała na nas duże wrażenie. Byliśmy również z mężem zainteresowani tematyką dnia skupienia, rozeznawaniem duchowym, jako że świta w naszych głowach myśl, że może naszą drogą do rodzicielstwa jest adopcja i jeśli będziemy podejmowali tę decyzję, to chcielibyśmy to zrobić razem z Panem Bogiem.

Po dotarciu na miejsce, zaczęłam się jednak zastanawiać, że może warto by Pana Boga zapytać o coś konkretnego i zmierzyć się z tym, co mi odpowie podczas tych dwóch dni. Do wyrażenia tego konkretnego pytania i oczekiwania niejako zdopingował mnie nasz duszpasterz, prosząc, by na początku każdy z uczestników dni skupienia powiedział, jakie ma oczekiwania co do czasu, który jest przed nami. Zdecydowałam się zadać konkretne pytanie: „Panie, czy naszą drogą jest adopcja? Czy chcesz byśmy podjęli to wyzwanie?”. Od jakiegoś czasu ten temat zaczyna krążyć w naszych małżeńskich rozmowach, jednak strach, niepewność nie pozwalają nam na razie stanąć z tym zagadnieniem „twarzą w twarz”.

Podczas konferencji ksiądz tłumaczył, że życie duchowe jest nierozłączne z naszym życiem codziennym. Nasze serce jest cały czas przestrzenią walki duchowej z pokusami, a zły duch często piętrzy nam trudności, byśmy się zniechęcili, poszli na łatwiznę, poddali się w kryzysie, poszli na skróty… Dzisiejszy świat również kładzie nacisk na nasze ciało, umysł i zaspokajanie potrzeb materialnych i intelektualnych, a sferę duchową spycha na margines rzeczywistości. Takie podejście prowadzi do całkowitego odejścia od Boga, bo przecież nie gdzie indziej jak w naszej sferze duchowej, w momencie kontemplacji, możemy Go spotkać i wejść z Nim w relację. Walka duchowa trwa nieustannie i jeśli ją podejmiemy to będzie się kształtowała nasza osobowość, to kim jesteśmy. „Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” ‒ to powinna być odpowiedź na wszystkie nasze kryzysy, lęki, upadki. Na potwierdzenie tych słów przychodzi również Ewangelia z dnia, w której dotyka mnie zdanie: „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”. Cały czas podejmujemy mniej lub bardziej ważne decyzje i tu kolejne odkrycie tych dni skupienia: sugestia, by wchodząc w rzeczywistość podejmowania decyzji, zaprosić do tego Pana Boga. Jeśli tak zrobimy, wtedy On da nam łaskę, byśmy to powołanie wypełnili. W mojej głowie zapadają te słowa na razie delikatnie…

Na zaplanowaną wieczorem adorację dostajemy do przeczytania list św. Jakuba. Udajemy się z mężem w wyznaczonej dla nas godzinie do przepięknej kaplicy, w której klękamy przed Panem Jezusem w niewielkiej odległości, kontemplując Jego oblicze, wyeksponowane w przepięknym ołtarzu będącym jednocześnie tabernakulum i ołtarzem adoracji.

W ciszy, przygaszonym świetle trwamy w tym przepięknym i jednocześnie intymnym czasie. Po kilku minutach moją uwagę przykuwają ręce Maryi, podtrzymujące Jezusa ‒ w moim wyobrażeniu jakby w swoim łonie… Mimo iż wydaje się, że jestem pogodzona z sytuacją i nie reaguję płaczem na kobiety w ciąży, tym razem pękam. Z oczu zaczynają mi płynąć łzy… Trwam tak przez kilka chwil, próbując oddać to Jezusowi i przypomina mi się, że przecież mieliśmy czytać na adoracji list. Otwieram Pismo Święte i zaczynam czytać: „Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia. Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość” (Jk 1, 2-3). To jakże piękne pocieszenie, które spada na mnie już na początku lektury, daje mi kolejny raz odpowiedź, że żywy i obecny w Najświętszym Sakramencie Jezus, nasz Pan i Pocieszyciel jest przy nas i na każdym etapie naszego życia chce z nami nieść nasze cierpienia!

W niedzielę zaproszono nas na konferencję gospodarza miejsca, w którym przebywaliśmy ‒ dyrektora Centrum Misji Afrykańskich, księdza Grzegorza, który przybliżył nam działalność misyjną swojego zgromadzenia. Z zainteresowaniem słuchaliśmy teoretycznie nie do końca związanego z tematyką rozeznawania duchowego, aczkolwiek bardzo ciekawego wykładu. Poruszanych było wiele kwestii dotyczących misji, ludności Afryki, misjonarzy. Ksiądz przybliżał nam specyfikę i piękno tego kontynentu i zamieszkujących tam ludzi oraz pełnionej przez misjonarzy i osoby świeckie posługi. Temat wzbudził żywe zainteresowanie, padało wiele pytań. W mojej głowie też pojawiło się kilka, między innymi byłam ciekawa, jak wygląda kwestia bezpieczeństwa oraz niebezpieczeństw związanych z chorobami. W odpowiedzi padły słowa, które poruszyły mnie do głębi, gdyż zdałam sobie sprawę, że są one odpowiedzią nie tylko na zadane przeze mnie przed chwilą pytanie, ale również potwierdzeniem tezy, która dotknęła mnie dzień wcześniej. Ksiądz odrzekł, że jeśli zaprosimy Boga do naszego życia, jeśli z Nim będziemy chcieli żyć w rzeczywistości podjętej decyzji, to On będzie nam błogosławił, będzie nas chronił i o wszystko się zatroszczy…

Czas spędzony na dniach skupienia pokazał mi, że warto stawiać pytania i warto wejść w modlitwę, bo Bóg daje odpowiedź ‒ trzeba tylko chcieć i próbować wejść z Nim w dialog…

aj

Polecamy rekolekcje dla małżeństw

Co prawda dni Skupienia w naszym Duszpasterstwie już z nami, ale dla tych wszystkich, którzy nie mogli z nich skorzystać mamy dwie propozycje rekolekcji od wspólnot z Bydgoszczy i Krakowa.

  1. Rekolekcje „Gdy czekanie na dziecko boli…” 8-9 grudnia 2018 r.

    Duszpasterstwo Akademickie „Martyria” z Bydgoszczy zaprasza na trzecią edycję rekolekcji pod hasłem: „Gdy czekanie na dziecko boli…” dla małżeństw starających się o potomstwo.

    Termin: 8-9 grudnia 2018 r.

    Miejsce: Rekolekcje odbędą się w ośrodku szkoleniowym Caritas w Przysieku

    Więcej informacji: www.gdyczekanieboli.pl
    Wydarzenie na FB: facebook.com

    Zapisy: do 1 grudnia 2018 r.

  2. Dzień Skupienia „Czekając, aż przyjdzie…” 15 grudnia 2018 r.

    Krakowskie Duszpasterstwo Małżeństw Niepłodnych oraz Stowarzyszenie „Abraham i Sara” zapraszają na Adwentowy Dzień Skupienia dla małżeństw niepłodnych zatytułowany: „Czekając, aż przyjdzie…”
    Rozważania wygłosi ks. dr Bogusław Kastelik. Zapraszamy wszystkie małżeństwa starające się o potomstwo, które pragną zawierzyć swoje problemy Panu Bogu oraz spotkać inne pary będące w podobne sytuacji.

    Termin: 15 grudnia 2018 r., od godz. 8:30.

    Miejsce: klasztor Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, ul. Nazaretańska 1, Kraków.

    Więcej informacji: abrahamisara.pl
    Wydarzenie na FB: facebook.com

    Zapisy: do 6 grudnia 2018 r.