
Spływ kajakowy DMPP: Przetrwaliśmy kajaki, przetrwaliśmy wszystko!
W pierwszą wrześniową sobotę nasze duszpasterstwo małżeństw wybrało się na kajaki. Padło na urokliwą rzekę Liwiec. Choć pogoda miała być kapryśna: raz słońce, raz deszcz, nam głównie przyświecało słońce, a wiatr wiał w oczy tylko odrobinę (większość trasy płynęliśmy pod wiatr, ale to nieznaczący szczegół).
Przed startem ks. Grzegorz udzielił nam błogosławieństwa i ruszyliśmy! Choć niektórzy mieli opóźnienia – odbywała się akcja poszukiwania zaginionego klapka. Na szczęście klapek spokojnie wypłynął z dna rzeki kilka metrów dalej.
Start na Liwcu: rzeka, zakręty i… lądowanie w krzakach
Rzeka Liwiec jest niezwykle malownicza i spokojna, ale też kręta! Musieliśmy trochę manewrować, więc nudy nie było.
W trakcie spływu niektórzy Panowie urządzali wyścigi – ku niezadowoleniu swoich żon, ale ten fakt przemilczmy. Cóż, roślinność na brzegu była piękna, więc większość chciała zobaczyć ją z bliska. Lądowanie w krzakach było czystą przyjemnością.
W połowie trasy urządziliśmy sobie krótką przerwę na dzikiej plaży. Krótką, bo wiało tak, że głowy urywało – ale czasami dobrze jest je przewietrzyć. Był czas na sesję zdjęciową dronem, który dzielnie walczył z porywami wiatru. I ruszyliśmy dalej. Spływ zajął nam mniej więcej pięć godzin, niektórym mniej, innym trochę więcej.
Testowanie związków na kajakach: czy przetrwamy wszystko?
Bilans po spływie wypada raczej pozytywnie – żadnych kontuzji, żadnych przemoczonych ubrań i żadnych kłótni (tylko kilka drobnych sprzeczek po drodze). A mówią, że jeśli związek przetrwa kajak dwuosobowy, to przetrwa wszystko. Nic nam już więc nie straszne!
Ognisko: śpiewy, rozmowy i gitara
Po wysiłku przyszedł czas na odpoczynek przy ognisku. Kiełbaski były pyszne! Rozmów, tych poważnych i tych zupełnie niepoważnych, nie brakowało. A jak ognisko, to i gitara! Śpiewaliśmy na cześć Pana, ale nie zabrakło też ogniskowych przyśpiewek. Pożegnaliśmy się później, niż planowaliśmy.
Był to czas pełen rozmów, śmiechu i dobrej zabawy. Oby takich chwil było więcej.











